Lizbona azulejos wyłożona

Z każdą kolejną wyprawą dochodzę do wniosku, że się starzeję. Dojrzewam do przemyśleń – można zwiedzać w jeden lub dwa dni, dochodząc do siebie przez kolejne cztery, ale po co? Londyn zwiedziłam z prędkością światła (czasami się zastanawiam skąd miałam na to siły). Ale tym razem chciałam poświęcić 3 dni na odpoczynek. Poczuć odrobinę klimatu Portugalczyków, odetchnąć od codziennych spraw, zgubić się między wąskimi uliczkami i skorzystać jak najwięcej ze słonecznej pogody!

Takim miejscem była Lizbona. Z gazet, blogów i od znajomych dowiedziałam się, że Lizbona to magiczne miejsce, w którym nie da się nie zakochać. I z takim optymistycznym przeświadczeniem jechałam na podbój nowego kraju.

Aby dostać się do centrum z lotniska warto kupić bilet 24 – godzinny (automaty przed wejściem do metra, koszt 6,65) na tramwaje, metro i autobusy. Jest naprawdę bardzo przydatny!

Korzystając z przepięknej, słonecznej pogody na pierwszy ogień poszedł Pomnik Odkrywców. Zbudowany w 1960 roku z okazji uczczenia 500–tnej rocznicy śmierci patrona wypraw zamorskich – księcia Henryka Żeglarza. Na 52 metrowej pamiątce w kształcie karaweli, występują 32 postaci portugalskich żeglarzy, misjonarzy, naukowców takich jak Vasco da Gama, Ferdynand Magellan czy Bartolomen Dias. Na dziobie występuje Henryk trzymając miniaturę karaweli i mapę świata. 

l2

Warto skorzystać  z tarasu widokowego (tylko uwaga! jest czynny tylko do 18:00). Możemy zaobserwować z góry nie tylko dzielnicę Belem, ale także gigantyczną mapę świata stworzoną z marmurowej mozaiki w kształcie róży wiatrów oraz mapy o średnicy 50 metrów.  Umieszczono na niej podboje portugalskich odkrywców. Akurat przy tej mapce zbiera się najwięcej osób.

l4

Nieopodal pomnika, w dzielnicy Belem (dojazd pociągiem lub autobusem numer 728) znajduje się wyjątkowa, mała kawiarnio – cukiernia. To niepozorne miejsce znane jest z małego, nie tak niepozornego, smakołyku, który powstaje tam od XVIII wieku. Ciasteczka Paste’is de Belem, o których mowa, są z francuskiego ciasta w kształcie babeczek z ciepłym kremem w środku. Do ciasteczek dołączone są saszetki z cynamonem i cukrem pudrem. Ciastka rozchodzą się jak świeże bułeczki. Rocznie sprzedawane są w ilości 6 milionów, a pojedyncza sztuka kosztuje 1,2 euro. Nie mogłam się powstrzymać i zjadłam ciastka tak szybko jak je dostałam, bez wcześniejszego uwiecznienia… Były pyszne, skonsumowane w pobliskim parku na trawie. Musicie mi wybaczyć i spróbować ich sami. 

l5

Lizbona to druga, po Atenach, najstarsza stolica europejska. Charakteryzuje ją feria barw: fasady drzwi, wnętrza restauracji, domy, korytarze, przejścia podziemne, nazwy ulic wyłożone są płytkami Azulejos, które znam. Ja byłam pod wrażeniem stacji metra – każda przedstawia coś innego i równie ciekawego.

l6

l7

To miasto słynące z żółtych, klimatycznych tramwajów (szczególnie oblegany numer 28 – jego trasa biegnie przez najważniejsze punkty miasta) znajduje się na 7 wzgórzach. Spacery potrafią zmęczyć wspinaczką, a jednocześnie dają odetchnąć przy zejściach. Aby ułatwić zwiedzanie i funkcjonowanie mieszkańcom stworzono 4 „windy” - Elevador de BicaElevador de Gloria (najkrótsza), Elevador de Santa Justa, która mierzy 45 metrów i łączy dzielnice Baixa i Chiado. Jest jedyną windą, która porusza się w pionie. Robi wrażenie i od razu nasuwa się porównanie z wieżą Eiffla. Za to Elevador de Gloria to najlepszy sposób aby dostać się na jeden z punktów widokowych, z którego możemy obserwować piękną, najstarszą część Lizbony. Niestety, tramwaj pokryty jest w całości graffiti, co negatywnie wpływa na ogólną estetykę. Winda ta łączy Bairro Alto, a dokładnie punkt widokowy św. Piotra z Alcantary, z placem Placa Dos Restauradores. Długość trasy to 265 metrów, a przejażdżka trwa kilka minut. 

l8

l9

l10

l11

l12

l13

Punkt świętego Piotra zdobyłam na pieszo. Składa się z dwóch tarasów. Górny taras jest pełen drzew, ławeczek, kiosków i artystów ulicznych, którzy cały czas malują obrazy w przeróżnych wielkościach. Jeżeli trafimy na dużą liczbę turystów, to nie ma najmniejszych szans na zrobienie zdjęcia. Dolny taras pełen roślin i ławeczek to idealne miejsce na zaznanie odrobiny spokoju i wyciszenia. 

l15

l16

Innym, bardzo popularnym punktem jest Miradouro das Portas do Sol. Znajduje się w najstarszej dzielnicy Lizbony – Alfamy. Jest najczęstszym i najbardziej rozpoznawalnym motywem używanym na pocztówkach, a przedstawia czerwone dachy budynków tworzące labirynt, Klasztor i kościół św. Wincentego, kopułę Panteonu Narodowego i brzeg rzeki Tag. To miejsce pełne jest turystów, dlatego bardzo często spotkamy tam lokalnych grajków, którzy mają nieograniczony repertuar i zagrają dla Nas wszystko, co tylko chcemy.

l17

l18

l19

l20

Jak każda stolica także i Lizbona ma długą ulicę - Rua Augusta, która w sezonie jest pewnie pełna artystów, kawiarni, restauracji, sklepów. Pierwszy raz trafiłam na tak wyludnione miasto wieczorem. Było mi strasznie dziwnie spacerując uliczkami. Doszło do tego, że nie miałam nawet okazji spróbować lodów, których nigdy nie odpuszczam. Na końcu deptaka znajduje się Łuk Triumfalny z 1875 roku. Powstał na pamiątkę uczczenia trzęsienia ziemi. Za nim znajduje się ogromny plac Placa do Comercio. Dawniej pełnił funkcję jako magazyn złota, ponieważ na placu znajdował się Pałać Królewski.

l21

l22

l23

Lizbona nie słynie jedynie z żółtego tramwaju, pięknych widoków czy wąskich uliczek. Z okna samolotu dostrzegłam ogromny most, który okazał się najdłuższym mostem w Europie (171 metrów) z 6 pasami ruchu. Most Ponte Casco da Gama powstał na cześć żeglarza w 500-tną rocznicę odkrycia drogi morskiej do Indii. Drugim, bardzo charakterystycznym i łudząco podobnym do Golden Gate w San Francisco, jest Most 25 kwietniao długości 2278 metrów. Połączył brzegi Tagu, a nazwa pochodzi od Rewolucji Goździków z 25 kwietnia 1974 roku, obalającej dyktaturę w Portugalii. Dodatkowo niedaleko mostu powstał pomnik Chrystusa Króla z otwartymi ramionami – wierna kopia z Rio (czy raczej Świebodzina) tylko odrobinę mniejsza.

l24

Lizbona to bardzo ciekawe miejsce, które na pewno warto odwiedzić. Czuć ten specyficzny klimat, którzy wszyscy opisują. Ja jednak serce oddałam Hiszpanii i cały czas doszukiwałam się jej elementów w kulturze, języku i architekturze.

l25

Ale jak zawsze zostawiłam coś, aby wrócić tu jeszcze raz.

Kontakt

Powered by BreezingForms

Newsletter

Jeżeli chcesz być na bieżąco z moimi przygodami zapisz się na newsletter