Końca świata nie było - Anita Demianowicz

Nie jest to kolejna nudna książka blogerki, która postanowiła rozszerzyć swoją działalność czy zarobić pieniądze. Anita Demianowicz, bo tak nazywa się autorka, wita nas w świecie, który został postawiony na głowie! Cały sekret tkwi w przewrotnym tytule: „Końca świata nie było”.

Rzucić 5 letnią pracę w korporacji, zostawić męża na kilka miesięcy samego w domu, kupić bilet do Ameryki Środkowej, spakować plecak i pod przykrywką nauki hiszpańskiego wyruszyć w wyjątkową podróż to jej szalony pomysł na przełamanie rutyny. Anita pokazała nam, kartka po kartce, jak rozwijała się w trakcie podróży po Salwadorze, Meksyku czy Hondurasie. Od paraliżującego strachu przed nieznanym, po odkrywanie krok po kroku wiary w siebie i własne możliwości.

Mieszkając u gościnnych rodzin poznawała ich kulturę, historię oraz sposób obchodzenia świąt. W dawnej stolicy państwa Majów miała możliwość wzięcia udziału w uroczystości związanej z końcem świata! Zwiedzanie wulkanów, przemieszczanie się chicken-busem, zmierzenie się z samotnością i podejściem mieszkańców do kobiety podróżującej bez mężczyzny, to już dla niej codzienność. Szkoła, do której uczęszczała na lekcje hiszpańskiego, traktowała jako stabilne miejsce w całej szalonej podróży oraz ucieczkę przed otaczającym chaosem nieznanych państw. Mimo, że przed tym codziennym, uporządkowanym, nudnym, stabilnym życiem uciekała z Polski.

Ta książka powinna trafić do niedowiarków i marzycieli. Nie ma wymówek i zobowiązań gdy chce się spełniać marzenia- te małe i te duże. Świat się nie skończy, a na pewno zmieni. I to z ogromną szansą na lepsze.

Zobacz inny punkt widzenia! Może to właśnie Twoja przepustka do szczęścia!

P.S Dziękuję Anita – dzięki Tobie już wiem jaki tytuł będzie miała moja książka.