Dwie plus jedna, czyli pięć (z wielu) powodów, dla których będziemy wracać na Majorkę

Powroty są miłe szczególnie w tak piękne miejsce jak Majorka. Dodatkowym towarzystwem była dla mnie Asia (była już na Majorce) oraz Magda. Byłyśmy ciekawe jej pierwszej reakcji, która uspokoiła naszą wariacką duszę i udowodniła, że nie jest z nami aż tak źle.  Jej świeże spojrzenie i niewątpliwy zachwyt utwierdziły nas w przekonaniu, że nasze reakcje wcale nie są tak wyolbrzymione.

Bez wątpienia istnieje milion powodów dla których należy tam się znaleźć, ale my wyróżniłyśmy pięć z nich.

  1. Pogoda

 Pierwszy komunikat w samolocie wprawił nas w niemałe osłupienie. Wrocław żegnał nas mroźną temperaturą, a Majorka przywitała dwudziestostopniowym ciepłem – kto nie ucieszyłby się na taką wiadomość?! Pasażerowie siedzący obok nas niewątpliwie usłyszeli naszą radość. Ciepłe promienie słońca towarzyszyły nam przez cały wyjazd, a na jego finisz ujrzałyśmy przepiękną tęczę.

  1. Smakołyki

Naszym pierwszym kierunkiem po opuszczeniu hotelu był niezawodny Lidl, w którym codziennie kupowałyśmy po minimum 2 soki ananasowe lub mandarynkowe. Po prostu pycha! Po raz kolejny ubolewałyśmy, że brakuje ich w polskim asortymencie. Oczywiście nie mogło obyć się bez zapasów czekolad i tuńczyka. :)

Spacerując ulicami miasta nie da się nie poczuć zapachu hiszpańskich smakołyków. My nie mogłyśmy odmówić sobie przepysznych lodów o smaku mango i hiszpańskich słodkości - churros.

W tym roku miałyśmy szansę zobaczyć także jarmark bożonarodzeniowy w Palmie (nie tak spektakularny jak wrocławski), który przepełniony był jedzeniem, biżuterią, rękodziełem czy naturalnymi kosmetykami.

  1. Widoki


Aleja palmowa przed lotniskiem to preludium tego co spotyka się później.

Droga do Lidla z plaży jest najprzyjemniejsza! Kręta droga, naturalistyczne, drewniane belki połączone sznurami, szum turkusowego morza, którego fale obijają się o skały. W tle małe statki, a nad głowami wielkie samoloty. Wszystko to otulone słońcem. Obraz dopełniają spacerujący i nigdzie nie spieszący się ludzie z psami, które nie burząc spokoju nawet nie szczekają. Idealnie wkomponowują się w to miejsce także aktywni ludzie tacy jak rowerzyści czy biegacze.

W samej Palmie jest niezliczona ilość zakamarków, które odkrywa się za każdym razem na nowo. Klasyk to katedra i architektura wokół niej oraz piękny deptak z wieloma bocznymi schodkami prowadzącymi do jeszcze ciekawszych miejsc.

  1. Samoloty


To właściwie dla nich tam wróciłyśmy i wracać będziemy. To ryk silnika zbliżającego się samolotu powoduje tak wielki zachwyt. Żałujcie, że nie widzieliście wtedy miny Magdy - oszołomienie, niedowierzanie i fascynacja mieszające się z rozmarzeniem i zahipnotyzowaniem. Swoją drogą ciekawe jak niewiele różniła się nasza pierwsza reakcja rok temu. Nic dziwnego - w końcu znalazłyśmy jedyne niepowtarzalne i cudowne miejsce, w którym przez jedną sekundę zatrzymują się ludzie i odprowadzają wzrokiem metalowych królów przestworzy. To po prostu TA chwila, TEN moment, TO miejsce. :)

  1. Chillout


Po trudnych miesiącach przyszedł czas na odpoczynek, wyspanie się, napicie wina, pogranie w chińczyka i tak zwyczajne spędzenie ze sobą czasu, na co zwykle jest go za mało. W 3 dni musiałyśmy naładować akumulatory, aby z uśmiechem móc powrócić do naszych codziennych obowiązków.

Ten spokój mieszkańców dał nam się odczuć. Wrzuciłyśmy na luz. Pierwszy raz przyleciałyśmy bez przewodnika i planu – a co! Nigdzie się nie spieszyłyśmy – zawsze trzeba coś zostawić na następny raz. :)

Wrócimy tu bez wątpienia!

Trzymajcie się ciepło! Albo lećcie na Majorkę! 

P.S
O naszej poprzedniej wizycie możecie przeczytać TU

 

 

Kontakt

Powered by BreezingForms

Newsletter

Jeżeli chcesz być na bieżąco z moimi przygodami zapisz się na newsletter